Temat: Wywiad
Paweł Abramczuk - Prezes Polskiej Federacji Pokera Sportowego
forum zwolenników akcji na rzecz wyjścia pokera z szarej strefy
Nie jesteś zalogowany. Proszę się zalogować lub zarejestrować.
Strony 1
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Paweł Abramczuk - Prezes Polskiej Federacji Pokera Sportowego
Paweł Abramczuk - Prezes Polskiej Federacji Pokera Sportowego
Podejrzewam że w pokera w polsce będzie można grać przynależąc do PFPS, w ten sposób łatwiej jest kontrolować podatki i ograniczać nieletnich na czym tak bardzo zależało ministerstwu finansów. Mam nadzieje że jak już, to nie przy 25% podatku.:(
Cytaty...
PA: Spora część podejmowanych przez nas działań wymaga spokoju i bardzo wyważonego podejścia, dlatego też nie jest może o naszych działaniach tak głośno, ale gwarantuję, że robimy naprawdę dużo. Wydaje mi się, że potrzebujemy jeszcze około dwóch tygodni i wszystko w sprawie pokera powinno być już jasne, a wtedy na pewno wszystkie pokerowe i nie tylko media zostaną poinformowane o sytuacji pokera w Polsce.
PokerTexas: Czy możemy liczyć, że będą to dobre wiadomości?
PA: Częściowo tak. Gorsze będą te dotyczące rozgrywek w kasynach, ale pan minister Kapica wskazał nam furtkę. Rozmawiałem zarówno z panem Kapicą jak i z panem Bonim w związku z tym wiemy co mamy robić dalej. Wszystkie te działania są właśnie przeprowadzane, w sposób cichy i spokojny i mam nadzieję, że już wkrótce będziemy mieli czym się pochwalić. Chciałbym również zaznaczyć, że oprócz działań związanych stricte z ustawą podejmujemy również prace mające na celu pokerowe uświadamianie mediów.
Wkrótce może okazać się, że rozgrywki pod patronatem Federacji to będzie jedyna możliwość legalnej gry w pokera. W Polsce jest kilka organizacji pokerowych m.in.: Polski Związek Pokera Sportowego, Polski Związek Pokerowy, Polskie Stowarzyszenie Graczy Pokerowych, ale PFPS ma ambicje bycia organizacją największą, organizacją dla ludzi, którzy swoją przyszłość wiążą z pokerem. Jesteśmy nie wiem czy najliczniejszą, ale myślę, że najpoważniejszą organizacją reprezentującą pokerzystów w Polsce. Miejsce w PFPS jest nie tylko dla tych, którzy pokera chcą traktować poważnie, ale także dla tych, którzy pokerem się bawią i traktują go rekreacyjnie
W opinii polskich polityków poker to zło i niebezpieczny hazard, są do tego tak bardzo przekonani, że od 1 stycznia gra w pokera live będzie mocno utrudniona. Jednak okazuje się, że o pozytywnych aspektach pokera wiedzą nie tylko zapaleni pokerzyści, ale także kadra Uniwersytetu Warszawskiego, na którym prowadzone są zajęcia z Texas Holdem.
Zapraszam do lektury wywiadu z doktorem Mikołajem Czajkowskim, który dla studentów ekonomii Uniwersytetu Warszawskiego prowadzi zajęcia zatytułowane "Poker Texas Hold 'em - Aplikacje Strategii i Analizy Otoczenia Konkurencyjnego"
PokerTexas: Jak to jest z tym Texas Holdemem na Uniwersytecie Warszawskim?
Mikołaj Czajkowski: Na Wydziale Nauk Ekonomicznych UW jest kanon przedmiotów obowiązkowy dla każdego studenta, ale są też przedmioty do wyboru. Student poza zajęciami obowiązkowymi typu Mikroekonomia czy Finanse może wybrać przedmioty specjalizacyjne lub narzędziowe, które go interesują. Jednym z takich przedmiotów jest Texas Holdem, a dokładnie ‘Poker Texas Hold 'em – Aplikacje Strategii i Analizy Otoczenia Konkurencyjnego’, który w tym roku pojawił się po raz pierwszy.
PokerTexas: Jak wygląda zainteresowanie Pana zajęciami?
Mikołaj Czajkowski: Zainteresowanie jest bardzo duże. Dwudziestocztero osobowy limit miejsc (wynikający z liczby stołów pokerowych którymi dysponuję) został wyczerpany w ciągu kilku minut od rozpoczęcia rejestracji przez Internet. Na liście chętnych było kilka razy więcej zgłoszeń niż miejsc. Także popyt na Texas Holdem jest duży, znacznie przerastający moje oczekiwania.
PokerTexas: Skąd w ogóle pomysł na nauczanie Texas Holdem na UW?
Mikołaj Czajkowski: W pokera gram od półtora roku – grywam regularnie ze znajomymi i w Internecie. Siłą rzeczy poznałem trochę pokerowej literatury, ale na pewno nie jestem profesjonalistą. Jakiś czas temu wpadł mi w ręce sylabus zajęć z pokera, które są prowadzone na Uniwersytecie w Berkeley i pomyślałem, że to dobry pomysł, aby podobne zajęcia zorganizować również na Uniwersytecie Warszawskim.
PokerTexas: Jak wyglądają takie zajęcia? Czy to jest tylko nauka gry w pokera?
Mikołaj CzajkowskiMikołaj Czajkowski: Zacznijmy od tego, że studenci ekonomii na UW to są rozgarnięci ludzie, najlepsi studenci ekonomii w Polsce, którzy mają znakomite podstawy z matematyki, statystyki i ekonomii, więc te zajęcia są dopasowane do ich możliwości i wiedzy. Zasady gry w pokera, wraz z klasyczną wiedzą o strategii – tj. grą przed flopem, po flopie, pozycją, klasyfikowaniem graczy, kontrolą puli, pot oddsami itp. – to tylko jeden z komponentów tych zajęć. Ponadto stanowią one doskonałą aplikację wiedzy z rachunku prawdopodobieństwa i statystyki. Wreszcie ostatni komponent to próba spojrzenia na pokera z punktu widzenia teorii gier, czyli analiza gry z wykorzystaniem takich pojęć jak równowagi Nasha w zakresie strategii mieszanych (czyli miksowanie gry), równowagi Bayesowskie, gra z niepełną informacją. Aplikacje teorii gier dają przełomowe rezultaty w ekonomii, biologii, naukach politycznych i wielu innych dziedzinach (wystarczy spojrzeć poczet laureatów nagrody Nobla), dlaczego więc nie w pokerze?
PokerTexas: Domyślam się, że Pana celem nie jest wychowanie pokerowych mistrzów, ale poprzez te zajęcia chce Pan pokazać studentom coś więcej.
Mikołaj Czajkowski: Zajęcia te pokazują studentom, że tak samo jak podejmuje się strategiczne decyzje z niepełną informacją w pokerze, tak samo podejmuje się je w biznesie czy nawet codziennym życiu – wszędzie tam gdzie mamy do czynienia z ryzykiem i niepewnością. Umiejętność analizy takich sytuacji i wyboru optymalnych strategii jest nie do przecenienia, ponieważ jak pokazują badania, ludzie mają tendencję do nieracjonalnego zachowania w sytuacjach związanych z ryzykiem. Poker uczy jak sobie radzić w takich sytuacjach, daje doświadczenie i to moim zdaniem jest świetne zastosowanie Texas Holdem.
PokerTexas: Jak wygląda sam przebieg Pana zajęć? Gracie też w pokera?
Mikołaj Czajkowski: Każde zajęcia wyglądają tak, że jest część teoretyczna, która trwa około 20-30 minut i część praktyczna, kiedy po prostu gramy. Gramy "cash games", na punkty, dość szybko, ponieważ jedne zajęcia trwają raptem półtorej godziny, więc na podejmowanie decyzji nie ma zbyt wiele czasu. Podczas kolejnych zajęć studenci zdobywają punkty i na koniec semestru ich ocena zależy od tego ile łącznie, przez cały semestr zdobyli punktów. Na koniec do rozdysponowania są oceny od 2 do 5 według rozkładu normalnego, w zależności od zdobytych punktów.
PokerTexas: A co ze studentem, który przegra wszystkie żetony? Oblał?
Mikołaj Czajkowski: Nie, studenci mogą się rebuy’ować. Dla końcowego wyniku , od którego uzależniona jest ocena, i tak liczą się wygrane netto, więc dokupione żetony odliczamy od jego końcowego stacka.
PokerTexas: Na stronie internetowej widziałem, że podczas zajęć wspomagacie się materiałami z zagranicznych książek pokerowych? (m.in. Mathematics of Poker, Harrington, Negreanu "Power Holdem", Super System)
Mikołaj Czajkowski: Oczywiście, że tak. Część z tych książek przeczytałem, inne mam w swojej biblioteczce i wypożyczam zainteresowanym studentom. Zachęcam do ich czytania, bo uważam, że warto poszerzać swoją wiedzę, swoje horyzonty, a także swoje pokerowe umiejętności.
PokerTexas: Czy ma Pan swoją ulubioną pokerową lekturę?
Mikołaj Czajkowski: To byłby chyba "Harrington on cash games", która dla mnie była najpraktyczniejsza, ponieważ ja głównie grywam cash games. Dopiero od niedawna zacząłem próbować swoich sił w turniejach.
PokerTexas: Jak wygląda wiedza pokerowa studentów? To już doświadczeni gracze, czy dopiero stawiają pierwsze kroki w Texas Holdem?
Mikołaj Czajkowski: Choć do udziału w kursie nie potrzeba żadnej wcześniejszej wiedzy o pokerze (wszystko wprowadzam od zera), większość uczestników z pewnością nie jest początkująca. Gdy na pierwszych zajęciach zapytałem, kto nie zna zasad, kto nigdy nie grał w pokera to zgłosiły się może 2-3 osoby. Za to spora część przyznała się do regularnego grania i nawet zarabiania na pokerze, co zresztą widać po ich grze.
PokerTexas: Jak dokładnie wyglądały początki Pana przygody z pokerem?
Mikołaj Czajkowski: Zacząłem grać około 1,5 roku temu, podczas stypendium w Szkocji. Uniwersytet w wakacje był raczej pusty, więc żeby mieć jakieś kontakty z żywymi ludźmi poza pracą znalazłem pub na kampusie, gdzie co czwartki były organizowane turnieje. Zacząłem regularnie co tydzień grywać w tych turniejach. Dzięki temu miałem jakiś kontakt z ludźmi, ale i nauczyłem się trochę grać, a to spowodowało, że zacząłem chcieć być lepszy, więc obok własnej analizy sięgnąłem po literaturę teoretyczną. W ten sposób wciągnąłem się w pokera, a po powrocie do Polski do gry namówiłem również kolegów i … gramy regularnie, przynajmniej raz w tygodniu.
PokerTexas: Jako wykładowca oraz gracz ciekaw jestem jak Pan postrzega pokera? Ile jest w tej grze szczęścia, a ile umiejętności?
Mikołaj Czajkowski: Najlepszą odpowiedzią byłoby chyba powiedzieć to zależy...Wiele zależy od tego z kim się gra, jeżeli gramy z maniakami to szczęście odgrywa trochę większą rolę, jeśli jednak bierzemy udział w spokojnej grze to przewaga umiejętności jest zdecydowana. Patrząc jednak na pokera szerzej to na pewno w największym stopniu o końcowym wyniku decyduje strategia i umiejętności, choć element losowy jest w tej grze obecny.
PokerTexas: Jest Pan miłośnikiem pokera, ale na warszawskiej scenie pokerowej live jak na razie Pan się nie pojawiał, czy to się zmieni?
Mikołaj Czajkowski: Tydzień temu byłem po raz pierwszy w klubie After Dark na turnieju sekcji pokerowej AZS Uniwersytetu Warszawskiego, a dzisiaj (czwartek, 17.12) wybieram się do Hyatta na szkolenie Poker Stars oraz na turniej Strefy Live. To przyjemny i mądry sposób spędzania czasu. Mam nadzieję, że nowa ustawa nie wyrządzi pokerowi w Polsce zbytnich szkód, mylnie utożsamiając go z hazardem, i będę miał jeszcze okazję nie raz zagrać live.
PokerTexas: Dziękuję bardzo za poświęcony czas i życzę powodzenia zarówno przy pokerowym stole jak i na uczelni.
Jak się okazało Pan Mikołaj Czajkowski jest nie tylko znakomitym teoretykiem, ale równiez i praktykiem, czwartkową wizytę na turnieju w Hyattcie zakończył na 2 miejscu. Gratulujemy!
link do wywiadu:
http://www.pokertexas.pl/artykul-pokero
ski-wywiad
Phil Ivey - sam dla siebie jestem najlepszym szefem
Jest jednym z najlepszych pokerzystów świata. Wywiady z nim to rzadkość. Uważa, że media odciągają go od codziennych obowiązków. Dla serwisu PokerListings Phil Ivey zrobił wyjątek.
Mr. Ivey. Możemy nazywać Pana "No Home Jerome"?
Przestań. Nikt mnie tak nigdy nie nazywał. To wymysł Internetu. Jerome to imię, którym posługiwałem się w kasynie w Atlantic City, kiedy chciałem ukryć fakt, że jestem niepełnoletni. Inni się tak do mnie nigdy nie zwracali. Więc mów mi po prostu Phil.
Czy prawdziwy Jerome Graham nadal jest dumny z całej tej historii? (Jerome Graham za $50 sprzedał niepełnoletniemu Philowi swój dowód, aby ten mógł grać w kasynie - przyp. red.)
Nie mam pojęcia. Od lat się z nim nie widziałem.
Czy kiedy miałeś 17, 18 lat grałeś przeciwko niemu posługując się jego nazwiskiem?
W tym czasie interesowały mnie głównie Black Jack, ruletka i kości. Kiedy zdecydowałem, że na życie chcę zarabiać grą w pokera byłem już pełnoletni i do pokerowych stołów zasiadałem jako Phil Ivey.
Swoją żonę Luciaettę poznałeś kiedy byłeś jeszcze nastolatkiem. Myślisz, że jest szczęśliwa będąc w związku z pokerzystą na "pełny etat"?
Co? Ale masz pomysły. Najlepiej spytaj ją. Nie mam pojęcia jaki poziom szczęścia osiągnęła w tej chwili moja żona. Nie lubimy mówić o sobie. Jej zadaj to pytanie.
W tym momencie Phil ożywia się.
Może kiedyś będzie taka okazja. Wracając do gry. Ruletka czy kości?
Kości.
Nie grasz w ruletkę?
Nigdy. Ok., prawie nigdy.
Co to oznacza, kiedy w pustym Bellagio o szóstej rano, ktoś pochyla się nad stołem do gry w kości i gra o tysiące dolarów?
Czy to miałbym być ja? Nie umiem sobie tego wyobrazić. Ale bardzo chętnie grywam w kości, nie mogę zaprzeczyć.
Czy kości to gra szczęścia?
Tak.
To fakt. W kości nie można wygrywać bez końca. Czy to nie jest zniewaga dla Twojej inteligencji?
To relaks. Ty z pewnością też lubisz rzeczy, które są pozbawione jakiegokolwiek sensu. A ja po prostu lubię kości. Ale masz rację, są pewne granice. W ostatnim czasie na przykład zmniejszyłem sobie limit funduszy przeznaczanych na zakłady.
Kiedy po raz ostatni grałeś pod wpływem alkoholu?
Jeżeli masz na myśli pokera, robiłem to tak rzadko, że nie pamiętam. Po prostu zbyt ważne jest dla mnie to, aby być najlepszym. Poza tym nie jestem amatorem ani alkoholu ani narkotyków.
Określiłbyś się mianem prawdziwego hazardzisty?
Tak. Niektórzy są naprawdę dobrymi pokerzystami, ale ja z nimi wygrywam, ponieważ jestem lepszym hazardzistą. Żeby to lepiej zdefiniować: jest cała masa graczy, którzy uznają się za bardzo dobrych pokerzystów. W żadnym wypadku nie są jednak hazardzistami. Koncentrują się na każdym możliwym obliczalnym elemencie gry i w tym są naprawdę dobrzy. A ja czekam do momentu, w którym są zmęczeni, zdekoncentrowani, a dzwonek telefonu wybija ich z rytmu. Podczas gry w pokera, szczególnie na żywo żonglujesz tysiącem różnych rzeczy. A ja wyróżniam się tym – nie ważne czy w pokerze, ruletce, czy grze w kości - że mam na wszystkie z nich oko.
Jesteś perfekcjonistą?
W innych aspektach życia raczej nie. W pokerze zawsze. Staram się grać perfekcyjnie.
Ok., skoro w kwestii pokera jesteś perfekcjonistą nie myślałeś o tym, aby wysłać szpiega do lasów w Ohio. Właśnie tam ścina drzewa Darvin Moon, który na stole finałowym WSOP Main Event miał siedem razy tyle żetonów co Ty.
Krótkie pytające spojrzenie i śmiech.
Wow. Do tej pory nie miałem tego na swojej liście. To naprawdę komiczne pytanie. Może Ty miałbyś ochotę podjąć się tego zadania?
Przygotowujesz się w jakiś szczególny sposób do ważnych rozgrywek, jak np. stół finałowy podczas Main Eventu?
Przestań. Takimi rzeczami w ogóle nie zaprzątam sobie głowy. Niech inni to robią. Ja po prostu wychodzę i gram w pokera.
To Ty przestań. Żadnych stołów treningowych z graczami udającymi Twoich przeciwników? Z ich wszystkimi przyzwyczajeniami?
Raz jeszcze. Ja nie trenuję. Inni powinni. Ja po prostu wychodzę i gram. Wiem, że niektórzy przygotowują się specjalnie ze swoimi trenerami i psychologami. Podczas ostatniego dnia Main Eventu gram z zawodnikami, z którymi przez długi czas siedziałem już przy stole. Wierz mi, wtedy mam już wystarczającą ilość informacji, aby od razu zauważyć jak i kiedy zmieniają swój styl.
Dobra Phil, Ty jesteś królem. Czy jednak jest jakiś zawodnik przed którym odczuwasz chociaż odrobinę respektu?
James Akenhead. Grywam z nim od czasu do czasu. To naprawdę dobry pokerzysta.
Jaka jest Twoja najniebezpieczniejsza broń w tej pokerowej walce?
Dłuższa przerwa, ileż razy próbował już oryginalnie odpowiedzieć. Koncentruje się … to ważne pytanie … także dla niego.
Na pewno mam niesamowity instynkt. Po prostu wyczuwam, jaki będzie kolejny ruch, który wykona mój przeciwnik. To wszystko powoli układa się w mojej głowie. Po prostu wyczuwam pewne rzeczy. Poza tym jestem długodystansowcem. Mój czas nadchodzi w momencie, kiedy większość graczy ogarnia zmęczenie. Mam za sobą kilka pięćdziesięciogodzinnych sesji lub nawet dłuższych.
Oglądałeś siebie kiedyś w telewizji, jak siedzisz przy pokerowym stole z otwartymi ustami i przewracasz oczami. Wygląda to trochę autystycznie.
Uwaga, to jest właśnie to, spojrzenie Ivey’a … ale uśmiecha się .. co oznacza, że odpowie na to pytanie.
Szczerze powiedziawszy dawno nie widziałem siebie w telewizji. Ale kiedyś przyjaciel zwrócił mi na to uwagę. Powiedział, że wyglądam jakbym był pod wpływem narkotyków. I rzeczywiście wyglądało to tak, jakbym przez cały czas patrzył w jeden punkt na stole. Nie robię tego świadomie. Możesz to nazwać autyzmem jeśli chcesz.
Phil nadal jest zrelaksowany. Dziennikarzowi nie udało się wyprowadzić go z równowagi. Pada więc bezpośrednie pytanie.
Phil można Cię właściwie doprowadzić do tiltu?
Jest wiele sposobów na wyprowadzenie gracza z równowagi. Najprostszy jest ten werbalny. Mnie już dawno nikt nie wziął na celownik. Przeciwnicy zawsze starają się znaleźć twój słaby punkt. Ale ja to wyśmiewam. Mi jeszcze nikt nigdy nie zaszkodził. Każda akcja przy pokerowym stole, w tym także prowokacja, zawiera w sobie pewne informacje, które zapamiętuję i w ostateczności wykorzystuję w pojedynku z moim przeciwnikiem.
Radość z cudzego niepowodzenia?
Nigdy. Jeżeli mam jakieś rachunki do wyrównania, zawsze robię to przy pokerowym stole. Rzadko na moją niekorzyść.
Okazujesz współczucie?
Współczucie? Nie. Wstaję, mówię "thank you, nice play" i idę do domu, po prostu.
Jakie zachowanie przeszkadza Ci przy stole pokerowym?
Niegrzeczne odzywki do dealera. Moim zdaniem w tym momencie ujawnia się bardzo zła kindersztuba.
Przypuśćmy, że inwestujesz trochę pieniędzy w Hollywood. Jaki film o tematyce pokerowej chciałbyś współfinansować?
Nie wiedziałem wielu. Ale myślę, że "Rounders" byłby rozsądnym wyborem.
Kto zagrałby rolę Phila Ivey, gdyby powstał film o Twoim życiu?
Co? (Śmiech) Barack Obama, to prosty wybór. Odpowiednią do takiej roli osobowość ma tylko on.
Gdybyś Ty nie był najlepszym pokerzystą wszechczasów, kto mógłby to być?
Nikt. Żartuję. Ale gdybym musiał zdecydować, byłby to ktoś ze starszego pokolenia. Wybierałbym między Doyle Brunsonem, Chipem Reesem i Barry Greensteinem.
Który z młodych graczy zasłużył na trening u Phila Ivey?
Żadnego treningu u Phila Ivey. To coś, czego po prostu nie potrafię. Myślę, że mógłbym być zbyt brutalny. A ja wolę, żeby postrzegano mnie jako przyjazną osobę.
Która ze znanych osób pokazała Ci dobrą grę w pokera?
Tobey Maguire. Myślę, że ma zadatki na pokerowego prosa.
Jesteś idolem dla wielu pokerzystów na świecie. Sam masz jakiegoś?
Nie, nie jestem takim typem.
Co powiedziałbyś o następujących graczach: Henry Orenstein?
Rozłożył mnie na łopatki. To było w późnych latach ’90. To fantastyczny gracz, a katastrofalne sesje z nim nauczyły mnie jak obchodzić się z różnymi wariancjami w pokerze. Kiedy po raz pierwszy zdecydowałam się na grę na stawkach $400/$800 przez porażki w pojedynkach z nim przez pół roku znajdowałem się na minusie. Przeniosłem się wtedy na stawki $75/$150 a on nadal spychał mnie w dół. Chyba przez sześć miesięcy nie wygrałem wtedy żadnej dużej puli.
Andy Beal?
The banker… pokonałem go.
Zagrałbyś przeciwko niemu jeszcze raz?
W każdej chwili. Lubię grać o duże stawki. A kiedy on gra, stawki są tylko wysokie. Z tą różnicą, że zagrałbym teraz tylko za własne pieniądze.
Czego Ci najbardziej brakowało, kiedy Wasze pojedynki się skończyły?
Rozmów z nim. To bardzo sympatyczny człowiek. Doskonały pokerzysta, który szuka prawdziwej sportowej rywalizacji. Jest bardzo inteligentny. Gdyby zdecydował się na zawodową grę w pokera byłby teraz w pierwszej dziesiątce najlepszych pokerzystów świata.
Czy jakikolwiek inny pokerzysta zdecydowałby się na grę na tak szaleńczych stawkach?
Niestety nie. Niektórzy mogą sobie na to pozwolić, ale w ostateczności boją się stracić tyle pieniędzy. Ja osobiście grając na stawkach $8.000/$16.000 czuję się naprawdę komfortowo. Również dlatego, że często powtarzam sobie: nieważne co się stanie, jest przyjemność, jest ryzyko. A utratę kilku milionów biorę pod uwagę. Większości w takich chwilach zaczynają trząść się ręce.
A propos rąk. Rozmawiamy teraz o grze o miliony. A jaka była najcięższa praca, jaką musiałeś wykonywać swoimi rękoma?
Dawno temu w McDonalds. To były czasy licealne. Nie byłem w tym dobry. Te pół roku było dla mnie istnym horrorem. Teraz wiem, że sam dla siebie jestem najlepszym szefem.
Jaką książkę ostatnio przeczytałeś?
"The Power of Now" autorstwa jakiegoś Niemca. Nazwiska nie pamiętam. Umocniła mnie w przeświadczeniu, że poker to dla mnie przede wszystkim zabawa a nie źródło zarobku.
Widzę, że interesujesz się także duchowym aspektem człowieka. Co sprawiło, że ostatnio poczułeś się naprawdę szczęśliwy?
Razem z Barry Greensteinem wybudowaliśmy szpital w Gujanie. To była inicjatywa mojej siostry.
Czy masz jakieś inne talenty? Malujesz, śpiewasz, piszesz?
Żadnych, absolutnie żadnych. Umiem tylko grać w pokera. Ale kto wie, może kiedyś jakiś się ujawni.
Mówi się, że wielkie śnieżnobiałe ściany w Waszym domu zostały postawione tylko po to, aby eksponować dzieła sztuki. Które z nich pokazałbyś komuś, kto zwiedzałby Twój dom?
Nikt nie zwiedza mojego domu. Można mnie spotkać przy pokerowych stołach na całym świecie. Po co ktoś miałby odwiedzać Phila Ivey?
Nie mam pojęcia. Więc nie masz żadnych dzieł sztuki w swoim domu?
A co? Planujesz napad?
To może inaczej. Jaka Twoja fotografia jest najbardziej znana?
Nie mam pojęcia. Te z naszej sesji mają dużą szansę.
Ostatnie pytanie: czy jest coś, co mogłoby Cię zmusić do rezygnacji z gry w pokera?
Dlaczego miałbym przestać grać? Kocham to. Poker daje mi wiele radości. Zrozumiałe jest to, że zrezygnowałbym w momencie, kiedy nie mógłbym znaleźć żadnego przeciwnika. Ale to się nigdy nie stanie. Zawsze jest ktoś, kto chce grać. A jeśli będzie miał szczęście trafi na mnie. I wtedy znów rozpoczyna się gra.
Gry to moja pasja
Wywiad z Pawłem Abramczukiem – miłośnikiem i propagatorem gier, aktualnie Prezesem Stowarzyszenia Popularnych Gier Towarzyskich „Mariasz" oraz Polskiej Federacji Pokera Sportowego. Rozmawia Krzysztof Spaliński.
KS: Jesteś postacią znaną w polskim świecie gier i graczy, skąd wzięła się ta pasja?
PA: Gry towarzyszą mi, od kiedy sięgam pamięcią. Tradycją rodzinną było wspólne granie w różne gry. Moja babcia, namiętnie grywała w brydża. Organizowała, niezbyt dobrze postrzegane w tamtych czasach, wieczorki brydżowe, na które przychodzili różni znani ludzie – tak zapoznałem się z tą grą. W domu zawsze były karty, szachy, planszówki. Jako dziecko grywałem w szachy, osiągając nawet przyzwoite wyniki, ale ta gra nigdy mnie jakoś nie wciągnęła z uwagi na swoją małą „dynamikę". Później nastąpił dosyć znaczący przypadek w moim życiu. Znalazłem się w szpitalu, rozpoznano u mnie nowotwór. Przez kilka dni leżałem rozmyślając, co będzie dalej. Pomyślałem, że nie ma sensu dalej się ścigać z karierą, że ostatnie swoje dni spędzę bawiąc się. Po tych kilku dniach okazało się, że w badaniach był błąd i jestem zdrowy – jednak przy postanowieniu pozostałem- bawię się graniem.
KS: I stałeś się twórcą Stowarzyszenia „Mariasz", organizacji czynnej na polu popularyzacji i organizacji rozgrywek, akcji propagacyjnych i tym podobnych działań. Skąd pomysł i co uważasz za najważniejsze dokonania na tym polu?
PA: Zawsze doceniałem wychowawczą rolę gier w kształtowaniu osobowości człowieka. Moim marzeniem, w świecie elektroniki i mody na gry video, był powrót do korzeni, do gry przy stole z żywymi ludźmi, bezpośrednia rywalizacja – radość z wygranej, ale także umiejętność godnego godzenia się z porażką i umiejętnością szczerego pogratulowania zwycięzcy. Znaczącym momentem dla środowiska graczy w naszym kraju było powstanie portalu gier on-line kurnik.pl. Jak wielu innych trafiłem do tego portalu i zacząłem grać w różne gry. W ten sposób nawiązały się pierwsze kontakty, które z czasem przerodziły się w przyjaźnie i zażyłość. Po pewnym czasie grupa graczy, głównie w „kierki - 16", postanowiła spotkać się, poznać wzajemnie i zagrać na żywo. Na tej bazie, po kilku mityngach, wyłoniła się grupa osób, w tym także ty, która postanowiła zawiązać organizację, działającą dla dobra i w imieniu graczy. Tak powstał „Mariasz". W ramach stowarzyszenia zorganizowaliśmy wiele spotkań i turniejów, których zwieńczeniem stał się doroczny festiwal gier „Warsaw Open". Odbyło się już kilka jego edycji cieszących się dużym powodzeniem, na każdej imprezie mieliśmy po około 1000 graczy, w tym także gości z 11 krajów. Obok tego Stowarzyszenie współpracowało i współpracuje z różnymi organizacjami typu Ośrodki Pomocy Społecznej, szkoły, samorządy lokalne itp. W organizacji wolnego czasu młodzieży czy niepełnosprawnych.
KS: A plany na bieżący rok? Kolejne Warsaw Open?
PA: Oczywiście! W październiku odbędzie się kolejna edycja festiwalu gier. W Warszawie w hali Arena Usynów, w połowie października. Nieco ulega zmianie formuła festiwalu oraz zmienia się jego nazwa na WO!!!. Będzie to bardziej spotkanie entuzjastów i miłośników gier niż jak poprzednio rywalizacja sportowa, a to z uwagi na przepisy ustawy antyhazardowej, wykluczające współzawodnictwo w grach mających elementy losowości. No cóż, w zasadzie wszystko, z czym się stykamy w życiu nosi takie znamiona, ale prawo obowiązuje i trzeba się temu podporządkować.
Bardzo ważną akcją rozpoczynającą się w nowym roku szkolnym jest realizowany przez „Mariasz" unijny program „Przedszkole równych szans". W przedszkolach prywatnych elementy gier, w tym nauka gry w szachy, są czynnikiem wychowania już najmłodszych dzieci. Przedszkola publiczne tego dotychczas raczej nie robiły. „Przedszkole równych szans" ma zmienić tę sytuację, wprowadzając dodatkowe zajęcia także w placówkach publicznych. Program ten, wspierany przez unie europejską, realizowany będzie na warszawskim Ursynowie, we współpracy z Urzędem Dzielnicy, a w jego zakres wejdą nauka gry, planowania i umiejętność radzenia sobie z porażką poprzez najprostsze gry planszowe. Dodam, że analogiczny program przyniósł wspaniałe rezultaty w Stanach Zjednoczonych. Oczywiście udział Stowarzyszenia w tej akcji, jak i w innych przedsięwzięciach, jest całkowicie społeczny.
KS: A później przyszło zainteresowanie sportową odmianą pokera – texas hold'em. Jak to się stało?
PA: Haha, widzę, że zapomniałeś! Przecież to TY kilka lat temu po powrocie z zagranicy, na jednym ze spotkań turniejowych pokazałeś mi i paru innym osobom tą grę, zachwalając jej tempo, dynamikę, a także wskazując na niezbędne umiejętności potrzebne, aby uzyskiwać dobre wyniki. Zademonstrowane zasady gry i pierwsze próby były tak obiecujące, że zaczęliśmy się w to bawić. Okazało się, że gra ta, podobnie jak na całym świecie, zaczęła zdobywać rzesze miłośników. Niestety w obowiązującej w kraju mentalności, gra ta miała konotacje gry o charakterze hazardowym. Grupa entuzjastów postanowiła to zmienić – i w ten sposób doszło do założenia i rejestracji Polskiej Federacji Pokera Sportowego, która aktualnie posiada już wiele oddziałów regionalnych i mimo obostrzeń wynikających z mocy prawa, nadal prężnie się rozwija, bo ludzie po prostu chcą w to grać!
KS: No tak, istnieją liczne przeszkody w rozwoju – co Federacja robi w tym względzie?
PA: Rozmawiamy, spotykamy się, tłumaczymy. Rozmawiamy z Ministerstwem Finansów, ale także z sejmową komisją ds. sportu. Na sesji powakacyjnej chcemy dokonać multimedialnej prezentacji nowej dyscypliny sportu, jaką jest poker sportowy. Będziemy mieli także kolejne spotkania z przedstawicielami Ministerstwa. Zobaczymy....
KS: Co sprawiłoby Ci satysfakcję?
PA: Zobaczyć sportową wersję pokera na Olimpiadzie sportów umysłowych już w Londynie, a są na to duże szanse!
KS: Dziękuję za rozmowę.
źródło:
e-play
wywiad z Mikołajem Bugajem
Szachowy poker - czyli kontrola własnych emocji
Na portalu Szachmistrz.eu ukazał się interesujący wywiad z szachistą Mikołajem Bugajem. Co raz częściej przy rozmowach w kuluarach szachowych turniejów pada temat gry w pokera. Częstą wędrówką szachowych graczy jest przerzucanie się z gry w szachy właśnie na pokera. Dzięki uprzejmości portalu Szachmistrz.eu publikujemy wywiad. Zapraszamy do lektury.
1/ Mikołaju powiedz o co chodzi w tym całym pokerze, dlaczego tak wiele dobrych szachistów porzuca karierę, aby grać w karty?
Myślę, że głównym powodem jest to, że ciężko być zawodowym szachistą (nie każdy może utrzymać się z szachów). Szczególnie dotyczy to słabszych GM i IM czy takich graczy jak np ja (uśmiech). W turniejach pokerowych są wyższe nagrody niż szachowych. Łatwy przykład, w Amplico (ME w szachach szybkich) za pierwsze miejsce jest kilkadziesiąt tysięcy złotych, taki turniej jest raz do roku, a żeby go wygrać trzeba naprawdę dużo trenować i to od najmłodszych lat (vide Wojtaszek). Turniejów pokerowych z taką nagrodą masz codziennie bardzo dużo. Nagrody nawet są większe.
2/ Czy szachowe liczenie pomaga Ci w rozdaniach pokerowych, co jest wspólnego dla tych dwóch dyscyplin
W szachach i pokerze rywalizujesz z ludźmi. Szachy bardzo pomagają w pokerze, bo jesteśmy przyzwyczajeni do rywalizacji. W decydujących momentach łatwiej nam o podejmowanie dobrych decyzji (łatwiej kontrolujemy emocje).
3/ Jacy znani Ci szachiści grają obecnie w pokera?
Jak dla mnie jednym z lepszych graczy z Polski jest IM Rafał Lubczyński oraz GM Radosław Jedynak. Kiedyś czytałem, że również gra w pokera GM Bartosz Soćko. Nie wiem czy wszyscy znają Jeffa Sarwera. Kiedyś obiecujący szachista, dzisiaj jeden z lepszych graczy pokerowych, który mieszka w Polsce.
4/ Jaki był Twój największy sukces pokerowy?
Myślę, że mój największy sukces pokerowy dopiero przede mną. Dużą przyjemność sprawiło mi prowadzenie ligi pokerowej w Warszawie. Dobrze wspominam udział w turnieju w Holandii.
5/ Czym jest dla Ciebie poker, hobby, dodatkowe źródło zarobku, czy od pokera można się uzależnić?
Traktuję to jako dochodowe hobby. Lubię również spędzać czas ze znajomymi na grach domowych. Spotykamy się, gramy, rozmawiamy, po prostu dobre spotkania towarzyskie. Jeśli ktoś traktuje pokera tak jak ja, to nie może się uzależnić. Tak samo ma osoba, która traktuję to jako główne źródło dochodu czyli gra zawodowo, bo dla niego to po prostu praca. Jedynie uzależnić się mogą osoby dla których jest to kolejna odmiana hazardu tak jak ruletka, black jack itd.
6/ Wydaję mi się, że szachy to ewidentna kontrola wydarzeń na szachownicy, a czy w pokerze też można mówić o umiejętnościach, czy w głównej mierze to karciane szczęście
Poker to głównie umiejętności. Polega ona na dobrym zarządzaniu pieniędzmi (tak jak na giełdzie, mamy pewien budżet i traktujemy to jako inwestycje) oraz nad kontrolą naszymi emocjami. Należy się dostosować do różnych graczy, jedni grają bardziej agresywnie inni mniej. Samodyscyplina ma tutaj duży wpływ. Zasad można się nauczyć każdy w parę minut, na dobrą grę w pokera trzeba popracować o wiele dłużej - podobnie jest w szachach.
7/ Ostatnie trudne pytanie
Szachy czy poker?
Na pewno sentyment do szachów pozostał. Dlatego, ze szachy zawsze bardziej sprawiały mi przyjemność kiedy grałem na żywo, niż w internecie. 30% szachy 70% poker
Źródło :
infopoker
http://www.szachmistrz.eu/index.php?sub
ucat=&
Gus Hansen: Poker to nie jest szczęście
- Umówmy się: jeśli zagram w tenisa mecz z Federerem, to nie mam szans. Ale jednym, pojedynczym zagraniem, mogę go zaskoczyć. Tak samo jest z pokerem. W jednym rozdaniu masz ze mną szansę, w tysiącu...sorry - powiedział w rozmowie z Sport.pl Gus Hansen, jedna z największych gwiazd światowego pokera.
Gus Hansen jest przeraźliwie bogaty. W turniejach pokerowych na żywo wygrał już ponad osiem milionów dolarów. Jako jedyny gracz na świecie ma na swoim koncie cztery prestiżowe tytuły Word Poker Tour. Hansen do Duńczyk, który zadziwił cały świat swoją agresywną grą. Przy stole czasami zachowuje się, jakby postradał zmysły.
Szczęście istnieje?
Ludzie nie zdają sobie sprawy, że szczęście samo w sobie, to taka zabawna rzecz. Trzeba wziąć pod uwagę czas. Sam jestem byłym tenisistą. Jeżeli stanę na korcie np. naprzeciw Rogera Federera i zagramy mecz, to nie mam szans. Mam szansę w jednym, pojedyncznym zagraniu, którym mogę go zaskoczyć. Im dłużej jednak z nim gram, tym mniejszą mam szansę na wygraną. Tak samo jest z pokerem. Jeśli zagramy jedno rozdanie - może wygram ja, może ty. Przy tysiącu rozdań, nie masz większych szans. Szczęście to słaby czynnik.
Jesteś hazardzistą, jesteś uzależniony?
Przede wszystkim jestem profesjonalistą. Mam o tyle szczęście, że poker to moje hobby, które stało się moją profesją. Czasami gram naprawdę dużo i wtedy ludzie mówią: on jest na pewno uzależniony. Ale ja czerpię z tego przyjemność, z mojego fachu. Trzeba odróżnić uzależnienie od zawodu.
Podobno twój ulubiony film to "Hazardziści"...
Nie. To tylko wymysł pewnych osób. Jeśli mówimy o filmach, to najbardziej lubię "Skazanych na Shawshank". Co do "Hazardzistów" - Damon i Norton podczas przygotowań do filmu przyjechali do Las Vegas i grali trochę w pokera. Umówiliśmy się na obiad i pogadaliśmy.
Mówi się, że jeśli siedząc przy stole nie potrafisz w ciągu pół godziny rozpoznać jakiegoś frajera, to sam jesteś frajerem.
Nie wiem, czy to prawda w stu procentach, ale jasne - jeśli po pół godziny gry patrzysz dookoła stołu i nie umiesz znaleźć kogoś słabszego od ciebie, to musisz się liczyć z tym, że prawdopodobnie stracisz swoje pieniądze.
Ale grasz tylko poważne gry? Inni gracze czasem opowiadają, że grają dla frajdy.
Gram tylko rzeczy na serio, bo tylko one mnie w pełni satysfakcjonują. Z gier towarzyskich po prostu nie czerpię przyjemności.
W 2004 znalazłeś się na liście najbardziej seksownych mężczyzn na świecie. Czy jakoś to na ciebie wpłynęło?
Trudno mi powiedzieć, bo sam o tym nie za wiele myślałem. Nie nosiłem w kieszeni tej listy, i nie pokazywałem jej wszystkim. Byłem na samym końcu notowania. Gdybym był pierwszy, to pewnie nosiłbym ją w kieszeni (śmiech).
A dziewczyny?
Nic specjalnie się nie zmieniło. Nie jest jednak sekretem, że bardzo je lubiłem również przed 2004 rokiem. Jestem dość bezpośredni w moich relacjach, ale tutaj wszystko jest jasne. Jeśli ktoś mówi nie, znaczy to nie. Tak znaczy tak.
To inaczej niż w pokerze.
W pokerze starasz się oszukać swojego przeciwnika. Jak na tych starych bokserskich filmach, gdzie mówią: zgrywaj twardziela jak jesteś słaby albo słabeusza jak jesteś mocny. Jeśli ludzie ci uwierzą, dobrze ci pójdzie.
Ciężko oszukiwać teraz, gdy jesteś sławny? Występujesz w telewizji, ludzie czytali twoją książkę.
Muszę powiedzieć, że wolno się przystosowuje. Zbyt późno zdałem sobie sprawę, że moje pojawienie się w telewizji ma wpływ na to, jak rywale do mnie podchodzą. To proste. Jeśli wszyscy przy stole myślą, że oszalałeś, nigdy nie powinieneś blefować.
Pokaż mi jak grasz, a powiem ci kim jesteś?
To mogą być dwie różne rzeczy. Możesz być cichym gościem, a zachowywać się bardzo agresywnie przy stole.
Nie tak dawno przytrafił ci się gorszy okres, w którym przegrałeś w ciągu dwóch miesięcy ponad milion dolarów. Dwa dni później odzyskałeś całą sumę. Czy ty jeszcze doceniasz wartość pieniędzy?
W dalszym ciągu chodzę do warzywniaka. Kupuję pomidory, mleko. Wiem ile kosztuje to mleko, więc jestem świadomy, co znaczą pieniądze. Grając w pokera, potrzebujesz pieniędzy, którymi możesz grać. To duże sumy. Nie jestem jednak jak Bill Gates, z jego miliardami na koncie, które mogą przysłonić mu wagę małych rzeczy. Mi idzie całkiem nieźle, ale w dalszym ciągu jestem w stanie docenić chleb na stole.
W przeciwieństwie do niego, dla ciebie zmiana może być natychmiastowa. Możesz stracić wszystko bardzo szybko. Masz to w głowie, gdy siadasz do stołu?
Kiedy grasz o dziesięć forintów, nie będziesz grał dobrze, bo to nie znaczy dla ciebie za dużo. Podobnie jest, gdy stawka to pięć milionów dolarów. Będę się za bardzo bał, więc nie zagram dobrze. Chodzi o to, by grać o pieniądze, które mają dla ciebie znaczenie, ale nie paraliżują cię przy stole. Gram od 18 lat. Byłem w sytuacjach, gdy traciłem wszystko, co miałem. Na szczęście dla siebie jestem już trochę mądrzejszy i nie gram o pieniądze, których strata nie pozwoli mi zasnąć w nocy. Staram się grać o duże sumy, ale mieć jakieś zabezpieczenie.
Jak przygotować się do ważnego turnieju?
To sprawa indywidualna. Roger Federer dochodząc do finału Wimbledonu, na pewno musiał czuć się komfortowo, dobrze spać. Założę się, że nie wychodził na kort pijany. Cokolwiek znaczy dla ciebie komfort, musisz to robić. Pójść na siłownię, zjeść dobre śniadanie.
Ale co to znaczy dla ciebie?
(śmiech) Żadnej palinki (palinka to popularny na Węgrzech rodzaj wódki - przyp. red.). Lubię dobrze się wyspać, pójść na siłownię, zagrać w tenisa.
Mieszkasz w Monako. Twoim sąsiadem jest Robert Kubica. Spotkaliście się kiedyś?
Nie. Szczerze mówiąc, kiedy formuła przyjeżdża do Monaco, to na ogół ja wyjeżdżam. Jest zbyt głośno.
Pytam, bo Robert Kubica gra w pokera.
Docierają do mnie informacje, że kierowcy F1 lubią pokera. Jest jeden Brazylijczyk, którego spotkałem w Las Vegas
Felipe Massa.
Właśnie. Chętnie zagrałbym z nimi.
Co byś zrobił, gdyby jutro po przebudzeniu okazało się, że nie ma na świecie hazardu?
Jestem za stary, by zostać sportowcem. Może zostałbym trenerem? Albo gwiazdą porno (śmiech).
W 2003 roku Hansen założył wraz z kolegą stronę o pokerze. Po paru latach sprzedali ją za 15 milionów dolarów. Duńczyk należy do zespołu Full Tilt, który jest elitarną grupą skupiającą najlepszych profesjonalnych pokerzystów na świecie, wśród których znajdują się Chris Ferguson, Phil Ivey, Howard Lederer, Jennifer Harman, Erick Lindgren, Erik Seidel, Andy Bloch, Phil Gordon, John Juanda, Mike Matusow, Allen Cunningham, Patrik Antonius oraz Tom Dwan.
źródło:
sport.pl
Strony 1
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź